Ogrzej się! Krótka historia grzańca

Styczeń nie rozpieszcza nas pod względem temperatur – najpiękniejszy zimowy czas już przeminął, do kolejnych Świąt musimy czekać rok, jest zimno, wietrznie i mokro. Ale i te dni możemy dobrze wykorzystać – pomoże w tym pyszny, gorący napój, który umila długie wieczory. Grzaniec! Pozwólcie, że opowiemy Wam o jego historii, odmianach i właściwościach.

Stary… jak świat

Historia grzańca sięga korzeni… niemal ludzkości! Już starożytni  Rzymianie znali kilka rodzajów grzanego wina i posiadali nawet specjalne naczynie, autephsa, w którym ów trunek przygotowywali.  Wtedy najczęściej pito (także z racji najniższej ceny) tzw.  vinum muslum, doprawione jedynie słodkim miodem. Znacznie droższe natomiast było już vinum rosatum, z dodatkiem nie tylko miodu, ale także olejku różanego. Grzane wino trwało przez niemal wszystkie okresy historyczne - w okresie wypraw krzyżowych grzaniec trafił do zachodniej i północnej Europy,  a Pliniusz Starszy, tworzący  w XIV w., spisał kilka przepisów na ten trunek w swoim dziele - Historii Naturalnej. W czasach nowożytnych wszystkie jarmarki i zimowe festiwale pękały już w szwach od budek z grzanym winem, a dziś, podawany w plastikowych kubkach, stanowi właściwie must have zimowych spacerów po rynkach dużych miast.

Klasyka zawsze się broni…

Najbardziej klasyczny grzaniec to ten z czerwonego wina, z dodatkiem cynamonu, goździków i pomarańczy. Można przyrządzić go samemu, dopieszczając własne  kubki smakowe, albo kupić gotowy, już przyprawiony grzaniec, który wystarczy jedynie podgrzać w garnku. Pyszny grzaniec stanowi także zimowa herbata, o odpowiednim posmaku, doprawiona sokiem z malin, przyprawami i wkładką rumu. Ale tradycyjny zimowy smak grzańca możecie osiągnąć także z pomocą zwykłej czarnej herbaty – wystarczy odpowiednio ją przyprawić i koniecznie dorzucić do niej plastry soczystej pomarańczy. Co za pyszny umilacz wieczorów, prawda?

… ale spróbuj więcej!

My jednak radzimy Wam w tym roku spróbować czegoś innego – grzańca z białego lub różowego wina! Są naprawdę smaczne, mniej ciężkie i przypadną do wielu gust. Spróbujcie także czegoś wyjątkowego, z niemieckim korzeniami - Feuerzangenbowle. Jest to pyszna mieszanka czerwonego wina, rumu i soku pomarańczowego, oczywiście z niezbędnymi przyprawami: cytryną, pomarańczą, goździkami, laską cynamonu i gwiazdami anyżu. Oczywiście, w ramach preferencji, możecie użyć wina bezalkoholowego lub wymieszać wino z zimową herbatą.